Konsument.

O tym jak bywam wkurzony troszeczkę.

Piotr Siwiński
3 min readMay 16, 2020
Photo by Aleks Dorohovich on Unsplash

Siedzę na fotelu i zastanawiam się kiedy z twórcy stałem się konsumentem. Czy był to moment kiedy wykupiłem subskrypcje (takie trudne słowo) Netflixa, czy może jeszcze wcześniej. Strasznie zaczęło mnie to irytować, gdyż na każdym kroku słyszę, że już zaraz czterdziestka i świat się kończy, a ja nie spijam pianki no chyba, że z wanny w której mi się czasem zaśnie.

Dopadł mnie konsument. No dopadł.

Konsumuję codziennie artykuły o tym jak konsumować i co warto skonsumować. Nawet branżowe świerszczyki piszą do mnie językiem Consumato powtarzając się w kółko i proponując książki zawierajace te same treści z tych samych artykułów. W ogóle o branży UX dziwnie się czyta (ale o tym kiedy indziej i w innej bajce). Kiedyś czytałem blogi, sam pisałem blogi, potem je oglądałem w formie video, ale kolejny pranko-czalendż doprowadził mnie do strasznego pawia i przestałem oglądać blogi. Na YouTube została muzyka, tylko w starych teledyskach, którą odkąd zacząłem konsumować przez subskrypcje na strimingach, przestała także mrowić z jakiekolwiek ekscytacji spożywania. Kiedy tak sobie uświadamiam bycie dobrowolną ofiarą konsumpcji treści, to strasznie się wkurzam. Wkurzony siedzę i oglądam seriale, wkurzony słucham muzyki. Mam nawet kolegę, który do drugiej nad ranem gra wkurzony w różne gry.

I tylko jutro, jutro, jutro. Jutro zrobię, jutro zacznę, jutro zorganizuję, a jutro to ja się wezmę. A to jutro, które jest dzisiaj, ciągle gra na nosie i mówi „ej stary, ale jesteś zmęczony, obejrzymy coś do drugiej i spać. No dobra, do trzeciej.” Kiedy to się stało? Nie pamiętam.

Teraz siedzimy w domu, miliony poradników i lajf kołczów mówi jak cudownie można zacząć robić to co się zawsze chciało zrobić albo o czym się marzyło w zawstydzających snach. Mój drogi pseudo specjalisto od clickbajtów, weź się odczep. Bo masz fajny pomysł na zarabianie i kreowanie siebie kosztem innych. W ogóle uwielbiam dzisiejszych specjalistów od życia, polityki i, o zgrozo, od zdrowia. Ludzie co habilitacje robili w Tibii, a inżynierki pisali strimując Minecrafta, mówią mi i Tobie jak masz żyć, w co wierzyć, jak chodzić ubranym i za ile, i generalnie, że życie jest fajne w moim AMG. Nie, nie, nie Twoim mój drogi, nabijający mi oglądalność konsumencie, ale moim AMG.

Generalnie mam wrażenie, że konsumpcjonizm to jest demon naszych czasów, przez którego budżet w państwie jest zawsze zbyt mały, zawsze zbyt mało zarabiamy i zawsze chcemy więcej mimo tego, że potrzebujemy tak na prawdę niewiele. O czym przekonujemy się właśnie teraz (nie wszyscy).

A treści rozrywkowe, sponsorowane, nam w tym zbyt małym świecie mocno pomagają, by się wkurzać bardziej. I kółko się zamyka.

W tym wkurzeniu jednak przychodzi taki moment, kiedy spojrzę spokojnie na mój cały dzień i pracę jaką wykonałem projektując co nieco (czasem więcej) oraz ile fajnych rzeczy robię chociażby z własnymi dziećmi, to wtedy serial wieczorem (tylko 45 minut lub 5 godzin) staje się złotym pucharem za kolejne zdobycie Czomolungmy (Mount Everest) w środku ostrej zimy, w środku nocy, w samych kalesonach. Przypominam wtedy sobie gdzie ci ambitni mędrcy zdobywali swoje fakultety uprawniające do doradzania mi jak mam żyć. Uśmiecham się i kładę się spać o trzeciej z mniejszym wkurzeniem.

Dopadł mnie konsument. No dopadł.

A może to jednak ten koniec świata związany z zaraz czterdziestką. Kiedy to już nie potrafię pracować w środku nocy i wielokrotnie zasypiam z laptopem na kolanach i ze słuchawkami w uszach. Kiedy to nieraz włączam, będąc wkurzonym film, by zobaczyć tylko napisy początkowe i końcowe (ciekawe jest, że wartka akcja nie budzi tak dobrze jak muzyka końcowa). Może to ten etap stabilizacji, że po całym dniu chce się usiąść w fotelu, nabić fajeczkę, zrobić drineczka i poczytać nagłówki w konsumenckich poradnikach lub obejrzeć unboxingi na YouTube między usypianiem latorośli a kolejnym odcinkiem serialu.

Może zamiast się wkurzać, trzeba się z tym, po prostu, pogodzić.

Tego nie wiem.

Ale jednego jestem na 100% pewien, że pisząc ten tekst podjąłem znowu walkę… tylko jaki będzie jej wynik? Okaże się z czasem.

Dobranoc.

--

--

Piotr Siwiński

Humanista w świecie IT. Kochający opowiadać mówiąc, pisząc i fotografując. Projektant rzeczy użytecznych. Niepoprawny realista w rogowych okularach.